Hiszpańskie Chorizo i boczusiowy kurczaczek

Hiszpańskie Chorizo i boczusiowy kurczaczek
SONY DSC

Z racji tego, iż tak długo mnie nie było musze dużo ponadrabiać zaległości blogowe. Moje eksperymenty kulinarne z przed kilku dni dzisiaj będą na tapecie 
Ostatnio bardzo popularna zrobiła się hiszpanka Chorizo  i Ania w swej niezaspokojonej ciekawości postanowiła sprawdzić czy ta kiełbasa jest faktycznie warta swej sławy. Po zakupie oczywiście musiałam spróbować i powiem szczerze, że szału nie zrobiła, ale znalazłam fantastyczny przepis na zupę na pomidorach z Chorizo. Zupka wyszła przepyszna  taka troszkę w smaku jak zupka węgierska a troszkę jak pomidorowa, ale żadna z nich do końca. Chorizo ma taki lekko kwaskowaty smak i po przysmażeniu nadała zupce bardzo ciekawy akcent.
Zupa na pomidorach z hiszpańską Chorizo i ciecierzyca
• 2 puszki ciecierzycy
• 1 puszka fasoli białej „Jasiek”
• 2 puszki pomidorów lub 10 pomidorów pokrojonych w kostkę
• 1 op soku pomidorowego
• 30 plasterków chorizo
• 3 ząbki czosnku
• 1 cebula
• Przyprawy

SONY DSC

Wysmażyć Chorizo z rozmarynem i papryka na patelni i odłożyć na talerzyk. Na tej samej patelni poddusić pokrojona w kostkę cebule i czosnek. W garnku zagotować ode z 2 kostkami warzywny , po czym dodać pomidory i sok oraz ciecierzyce i fasole. Na koniec wrzucić Chorizo i cebule z czosnek. Doprawić solą, pieprzem, papryką i rozmarynem.

Drobiowe ślimaczki w boczusiu z serem feta
To danie jest czystą inwencją twórczą a tak się dzieje, jak mam troszkę czasu i mogę poświrować w kuchni. Chodziło za mną danie z serem Feta i piersiami z kurczaka. Do tego, podczas przechadzek miedzy polkami sklepowymi, doszły plasterki boczku, zielona fasolka szparagowa, oliwki i już wiedziałam co będzie na obiad. To dziwne, ale zakupy spożywcze są niesamowita inspiracja kulinarna. Chodząc pomiędzy tymi wszystkimi produktami z różnych krańców świata, przed oczami przesuwają się jak klatki z filmu kombinacje kulinarne. Wtedy bardzo często wpadam na jakiś pomysł obiadowy  dlatego tez na zakupy do sklepu lubię chodzić sama…nikt nie wytrzymuje ze mną jak zawieszam się nad polka z przyprawami cale wieki 

SONY DSC

Przepis na 10 ślimaczków:
• 10 dużych cieniutkich plasterków boczku
• 3 piersi z kurczaka
• Kostka sera feta
• 2 opakowania zielonej fasolki szparagowej
• I słoiczek zielonych oliwek
• przyprawy

SONY DSC

Piersi rozbić i pokroić na 10 mniejszych kawałków. W malej miseczce rozetrzeć z 3 łyżkami oliwy, 1 łyżeczkę papryki, ½ łyżeczki soli, ½ łyżeczki pieprzu i 2 łyżeczki rozmaryny. Rozsmarować przyprawy po piersiach. Położyć na każdy kawałek kosteczkę sera feta i zawinąć po czym owinąć to plasterkiem boczku. Zawiniętego ślimaczka położyć do żaroodpornego naczynia, polać reszta przypraw i położyć plasterki pomidorów.
Wsadzić do piekarnika na 200 stopni i piec aż kurczaczek będzie gotowy (około 45 minut).

Fasolkę szparagowa podgotować, po czym wymieszać z oliwkami, przyprawić, dodać ½ kostki masła i dać do żaroodpornego naczynia i do piekarnika na 30 minut.

Smacznego 

Truskawki w roli głównej

SONY DSC

Eh….trochę czasu mnie nie było, ale dużo się działo…nowa praca i wiele innych rzeczy🙂 ale już jestem. Ostatnio mamy piękną pogodę…hmmm to znaczy na ile 17 stopnie i lekko zachmurzone niebo można nazwać piękną pogodę ;) Tak czy siak …cieszymy się każdym promieniem słońca i dniem bez deszczu. Cieszą się także moje roślinki ;)szczególnie w ostatnich dniach truskaweczki zaczęły łapać kolorek. Od kilku dni Oliweczka przynosi z ogrodu po miseczce dziennie J Dzisiaj moja Perełka nazbierała z dziadziem ponad dwie miseczki a zdarzyło się, ze mam troszkę wolnego czasu wiec zaczęło się truskawkowe szaleństwo.

 SONY DSC

Na pierwszy rzut przyszło Ciasto Jogurtowe na zimno z galaretka na spodzie ciasteczkowym. Wyszło  przepyszne, mało słodkie, ale dzięki temu smak truskawek był bardzo wyrazisty.

Ciasto Jogurtowe na zimno z galaretka na spodzie ciasteczkowym

SONY DSC

Masa jogurtowa:

  • ·         700 g gęstego jogurtu
  • ·         250 ml śmietany kremówki
  • ·         8 łyżek cukru pudru
  • ·         2 czubate łyżki żelatyny
  • ·         400 g truskawek + do dekoracji

Kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier puder, krótko ubijając. Stopniowo dodawać serek/jogurt cały czas miksując. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości gorącej wody, lekko przestudzić i wlać do masy serowej miksując na najwyższych obrotach.

Na spodzie ciasteczkowym w tortownicy poukładać truskawki wylać masę jogurtowa. Włożyć do lodówki do stężenia. Przed podaniem udekorować truskawkami. Jak masa stężeje wylewamy galaretkę i wstawiamy do lodówki do stężenia.

 SONY DSC

Tato kupił kefir wiec tradycyjnie zrobiliśmy napoje, które smakowały wszystkim członkom rodziny, tym małym i tym większym J Ja byłam zadowolona, bo jest to bardzo zdrowy napój.

SONY DSC

Na sam koniec zostało jeszcze troszkę truskawek, wiec korzystając po raz kolejny z przepisu ze strony MojeWypieki J (z którego biorę większość moich przepisów) upiekłam muffinki z truskawkami i kruszonka. Do wieczora ostały się 2. Lecz zaloze się, ze rano będę na stole podziwiać pusta paterę J …przepis również zaczerpnięty z bloga MojeWypieki i jest rewelacyjny. Prosty, szybki i 100% sprawdzony.

SONY DSC

Muffinki z truskawkami i kruszonka

SONY DSC

Składniki na około 12 muffinek:

  • ·         2 szklanki mąki pszennej
  • ·         3/4 szklanki cukru
  • ·         1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • ·         1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • ·         1/4 łyżeczki soli
  • ·         2 jajka
  • ·         pół szklanki oleju
  • ·         1/2 szklanki mleka
  • ·         1,5 szklanki pokrojonych truskawek

Kruszonka:

  • ·         pół szklanki maki pszennej
  • ·         pół szklanki cukry kryształu
  • ·         pół kostki masła w temperaturze pokojowe (jak jest zimne, bo np. zapomnieliśmy wcześnie wyciagnac zetrzyjcie na tarce)

W jednym naczyniu połączyć suche składniki: mąkę, cukier, proszek, sodę, sól. W drugim składniki mokre: jajka, mleko, olej. Wymieszane mokre składniki wlać do suchych i lekko wymieszać, tylko do połączenia się składników. Dodać truskawki i wymieszać.

SONY DSC

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami, wypełnić ciastem. Posypać kruszonką.

Kruszonka: wszystkie składniki połączyć, rozcierać palcami.

Piec około 25 minut w 190ºC. Podawać ostudzone.

 Smacznego🙂

Obejrzane…..Les Miserables

les miserable

Zanim zaczne cokolwiek pisać, wybaczcie brak polskich znakow, ale cosik się stało z moim wordem i raz pozwala mi laskawie uzywac polskiej czcionki a raz nie L …..ehhhh

Właśnie wróciłam z kina i z ciągle jeszcze z podpuchnietymi oczami i pociagajacym nosem pisze póki emocje wciąż świeże. Idąc na ten film oczekiwalam wiele, ale przerosl on moje najsmielsze oczekiwania pod każdym względem. Nie chciałam się sugerować,więc nie czytałam żadnej recenzji czy opinii.

Na początku streszcze po krotce  tym, którzy nie mieli przyjemności czytać tej wspaniałej powieści Wiktora Hugo. Wielowatkowa powieść romantyczna osadzona na kartach wielowarstwowej historii rządów Burbonow oraz Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Poznajemy biskupa Myriela, byłego galelernika Jeana Valjeana, inspektora policji Javerta, Fantynę i jej córeczkę Kozetę. Każdy z bohaterów jest bardzo charakterystyczny i zaskakuje swym postępowaniem. Twórcy filmu nie zatracili przesłania jakie chciał przekazać sam autor, żeby poprzez chrześcijańskie wartości nie zatracic wiary w dobro, które jest w każdym człowieku i zawsze wierzyć w jego pozytywną przemianę. Główna postać od człowieka wzgardzonego i potepionego dzieki wiarze w chrześcijańskie postępowanie staje sie czlowiekiem wspanialym i pelnym wspolczucia I przeaczenia, nawet dla swojego kata.

les miserable 3

Film rozpalil moje zmysły i wyruszył moja duszę dotykają jej dna. Jeszcze nigdy nie oglądałam filmu w którym aktorzy potrafili synchronizowac utwór, który śpiewali z ekspresja twarzy w tak dramatyczny i dogłębnie poruszający sposób. Krótka, ale niesamowita rola Anne Hathaway była przepięknym doznaniem w czystej postaci. Potrafiła w sekundzie przenieść mnie z kinowego fotela w postać zdesperowanej matki, która jest w stanie przejść przez piekło dla swojej córki. Tragizm tej postaci był tak namacalny, że moje serce spowalnialo i powodowało fizyczny ból. Zupełnie jakby mi jako matce też przyszło tak walczyć z życiem, dla swojego dziecka. Nie dziwie sie, iz zostala tak sowicie nagrodzona Zlotym Globem za najlepsza role drugoplanowa. Gdyby to ode mnie zalezalo, kazalabym jej dawac po Oskarze do konca zycia J

les miserable 4

Z kolei postac galernika Jeana Valjeana granego przez Hugh Jackmana była dziełem mistrzowskiego aktorstwa. Ciężar udrecznia, bólu i smutku jaki dzwigal na swoich barkach sprawiał, iż chciało się wskoczyć w ekran i mu pomóc. Wielobarwnosc tej postaci oraz wewnetrzna walka, ktora sam ze soba toczyl sprawiala, iz wyzwalal we mnie czysto skrajne emocje. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś inny mógł zagrać ta postać.

Ujmujące serce utwory były tak wkomponowane w fabułę, iż nie odczuwalo się przyciągania sceny czy też przyrostu formy nad treścią. Ponadto muzyka do filmu, byla jednym z najwspanialszych soundtrackow jakie mialam okazaje sluchac. Ohh…cos nieziemskiego sluchac tak wspanialych utworow i takich pieknych glosow, ktore w iscie poetyckim tchnieniu zabieraja Cie do uczestniczenia sercem, dusza i umyslem w jednej z najwspanialszych historii….

les miserable 2

Prosze, jezeli choc troszke lubicie muzyke, ambitne kino i wzruszajace historie musicie koniecznie zobaczyc Les Miserable w kinie.

Nie mozna tego filmu po prostu lubic….albo sie w nim zakochuje albo sie go nie nawidzi…

Cytrynowe trio i uśmiechnięte ciasteczka

 

Dzisiaj i wczoraj działo się cytrynowo i ciasteczkowo. W ciepłych krajach musi być teraz pora zbiorów, bo są bardzo tanie. Wykorzystuje okazje i kupuje 20 stuk. Jeszcze nie wiem, na co, ale jakiś pomysł na pewno przyjdzie. Na razie rozkoszuje się słońcem, bo dzisiaj jest wyjątkowo w dobrym humorze. Odwracam twarz w jego stronę i czuje jak jesienne promienie delikatnie dotykają skory…ehhh, …co ja bym dala, żeby mieszkać we Włoszech albo Hiszpanii. W domku siadam i dumam, co by tu z tych cytrynek zrobić. Myśli krążą w kierunku deseru. Sprawdzam, co mam w szafkach; galaretki są, melon jakiś jest i śmietanka 30% w lodowce. Już wiemJ Szybciutko. Galaretki raz, dwa, trzy do schłodzenia. Melonik ciach, ciach, ciach i ubijamy bita śmietanę. Taram J smacznego

Cytrynowy deser tęczowy

Przepis:

  •       Galaretka cytrynowa, zielona i czerwona
  •       Pol melona albo jakiś inny owoc
  •       Śmietana 30%
  •       Cukier puder
  •       Słoik Lemon Curd albo dżem cytrynowy

Galaretki rozpuszczamy w stawiamy do lodówki. Wlewamy pierwszą schlodzona galaretkę do pucharka i do zamrażalnika na 10 minut. Robimy tak z pozostałymi. Na koniec ubijamy bita śmietanę z cukrem pudrem (ilość według gustu) i Cytrynowym musem/dżemem i nakładamy na galaretki. Prosty. Szybki i Smaczny

 

Wczoraj moja córeczka najukochańsza była na swojej PIERWSZEJ W ZYCIU DYSKOTECE SZKOLNEJ. Oliwka oczywiście cała podekscytowana biegała od szafy do lustra i ubierała rzeczy i bransoletki. Nie wiedzieć, czemu czułam się jakbym puszczała nastoletnią córkę na randkę z podejrzanym nieznajomym, w niewiadomym miejscu. Byłam tak poddenerwowana i pełna bezpodstawnych obaw, że sama się duchu karciłam. Tak wiec siedziałam na kanapie wgapiona w moja dorastającą pannice i nagle słyszę glos mamy – Olcia, co za plasterek masz na ramieniu?. Na to Oliwia- No wiesz babciu, antykotoniowy, bo rzucam palenie. Zadławiłam się kawałkiem ciastka i chyba na chwilkę straciłam czucie! Co!??!!Ze co!!??Wdech, wydech, wdech, wydech! Jest dwie opcje albo nie doceniam wysublimowanego poczucia humoru mojej 6-letniej córeczki albo zdecydowanie musze nałożyć kontrole rodzicielka na te wszystkie młodzieżowe programy, które ogląda. Jak się okazało, to był żart…ehhhh….no ładnie.

Dyskoteka okazała się być wyczerpująca, ale nawet ja się dobrze bawiłam. Obserwowanie jak setce dzieciaków puszczają wodze fantazji w muzycznych wygibasach, największego ponuraka doprowadziłoby do śmiechu. Nie ma nic zabawniejszego niż widok 5 letniego chłopca, który do popowego kawałka wykonuje ruchy krzyżówki Elvisa Presleya i Michaela Jacksona. Boshheee…..Szkoda, że było tak ciemno, nagrałabym to. Momenty…

 

Kolejne cytrynowa przygoda przyszła spontanicznie. Okazało się, ze właśnie wyszło ostatnie ciastko ze słoja. Brak ciasteczek w moim domu źle wróży i jakoś tak ponuro na mnie działa. Nie musiałam nawet długo się zastanawiać, szybko machnęłam kruche ciasto dodałam aromatu cytrynowego i starłam skórkę z jednej cyryny. Wykroiłam jednakowe kołka foremką i do pieca, raz!! Jak ciasteczka ostygły szybko zrobiłam cytrynowy lukier i troszkę porolowalam masy cukrowe. Włalaaaa😛 jak Oliweczka wroci ze szkoły będzie się cieszyc.

Cytrynowe, kruche ciasteczka

 

Przepis:

 

  •       ½ kg maki
  •       1.5 kostki masła
  •       1 jajko i 2 żółtko
  •       1.5 lyzeczki proszku do pieczenia
  •       170 gram cukru pudru
  •       Aromat cytrynowy
  •       Skorka skorka z jednej cytryny

 

Ciasto ugnieść ze wszystkich składników oprócz skórki z cytryny, która dodajemy na końcu jak ciasto jest gotowe. Wałkujemy i wycinamy kształty jakie dusza zapragnie.

Lukier cytrynowy: cukier puder, kilka kropel cytrynowego aromatu i odrobina wody. Wybełtać i gotowe.

 

 

Smacznego wszystkim

Kruche kręciołki i przed-Hallowinowa zabawa

Kolejny dzień w domu mógł oznaczać tylko jedno- ciasteczka!!! Ciasteczka u mnie w domku zawsze cieszyły się największą popularnością. Nie wiem czy zdradzałam, ale należę (jak z reszta większość domowników) do Nocnus Szubrownikus, czyli inaczej ‘Nocnych Podjadaczy Pospolitych’ – masz!! Przyznałam, nie stracę😛 hehehe…a co najlepiej podjada się w nocy popijając zimnym mlekiem z butelki???? No raczej nie kanapki Wiec jak już wspominałam, ciasteczka ALWAYS MOST WELCOME! Tym razem wybór padł na spiralki waniliowo-czekoladowe. To była miłość od pierwszego spojrzenia – dosłownie. Tak super wyglądają, ze nie mogłam ich nie zrobić.

 

Przepis:

½ kg maki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 150 g cukru pudru, 1 torebka cukru waniliowego, 2 jaja, 350 gram masła, 3 łyżki kakao.

Mąkę, proszek do pieczenia, cukier puder i cukier waniliowy wymieszać razem. Następnie dodać maso i jaja i ugnieść ciasto. Ciasto podzielić na dwie części a do jednej dodać kakao i ugnieść jeszcze raz aż ciasto wchłonie kakao. Na koniec rozwałkować oba ciasta (grubość zależy od preferencji) na równe placki i położyć jeden na drugi. Zwinąć je w jedna ogromna roladę i na godzinę do lodówki (ja dałam na 15 minut do zamrażalki, bo się doczekać nie mogłyśmy z Oliweczka). Następnie wyciągną i kroić w plasterki. Należy kroimy w miarę szybko i sprawnie żeby ciastko zachowało kształt a spiralki w środku były wyraziste. Położyć w odstępach 2cm na blaszce i piec około 15 minut w 200C.

Moja ukochana młoda kobietka, postanowiła zaprosić do domu koleżankę i poćwiczyć zabawy Hallowinowa. Ja w tym czasie serfowałam po necie w celu wyszukanych przysmaków hallowenowych i ja i dziewczynki się dobrze bawiłyśmy.

A to parę wyszperanych z sieci inspiracji:

  

Jesień na mojej ulicy

Dzisiaj po raz trzeci w tym tygodniu zaszczyciło nas słoneczko. Pomimo braku lata w tym roku, muszę przyznać, iż jesień jest wyjątkowo piękna.Przypominam sobie jak wychodziłam na spacery o tej porze w Polsce. Jak wtedy wyglądały parki?

 

 

 

W Anglii jeszcze wielobarwna jesień nie doszła, także drzewa nadal lśnią swa żywa zielenią.

Trawa soczyście układa się w miękki dywan, na którym regularnie kot sąsiadki dokonuje porannej toalety.

 

Dwa domy dalej potężna Magnolia odbija blask słońca od swoich woskowych liści, które telepią się od trzepotu ptaszków. Zapewne liczne karmniki maja z tym cos wspólnego.

 

  

Echu….Preludium jesienne jest równie piękne jak sama Jesień a oczekiwanie na nadchodzące czuć w powietrzu. Wszyscy się gorliwie przygotowują się na ten najsroższy czas- Zimę. Pomimo ciepłych dni wiewiórki (niestety nie nasze rude Basie, ale takie szare-ponoć amerykańskie) latają jak oszalałe i zbierają, co popadnie. U mnie w ogródku żadne nasionko się nie uchowa. Szalone! Ja mam chyba małą rodzinkę gdzieś po sąsiedzku zamieszkałą. Widzę dorosłe jak i małe cały czas. Poznaje, ze to te same, bo jedna ma taki jakiś dziwnie ogon puszysty z jednej tylko strony…hem. Sąsiedzi z kolei wykorzystuje ostatnie nie-deszczowe dnia na uporządkowanie ogrodów przed zima. Nie będę wspominać, jaka to frajda dla ptaszków a tych małych mieszkańców to na naszej ulicy, co nie miara. Od wróbelków po mewy, choć te ostatnie nie należą do moich ulubieńcówJ Nie pytajcie, dlaczego….To dłuższa historia na inny post.

Ukochane starocie czyli Oldies :)

Ostatnio z nadmiaru czasu, jako iż nadal pozostaje w stanie niepracującym  zaczęłam remonty. W czasie takiego remontu, co jest najważniejsze  Nie pędzel  Nie drabina ani nawet chęci  ale dobra muzyka a najlepsza leci na RMF Niezapomniane Melodie…o yeahhhh😛 Nie mogłam się powstrzymać od zmontowania swojej playlisty. Zapraszam do szaleństwa z najstarszymi i naj naj naj naj utworami wszech czasów  (sorrii, ze tylko lista, ale jeszcze nie wie jak wstawić plik mp3)… także kochani ściągać pliczki i milej zabawy. p.s. oczywiście lista nie jest wyczerpana, także część dalsza nastąpi.

 

 

1. Ben E. King – Stand by me

2. Berlin-Take my breath away

3. Dionne Warwick – Heartbreaker

4. Doris Day – Que_Sera_Sera

5. Elvis Presley – Can’t Help Falling In Love

6. Elvis Presley – It’s Now Or Never

7. Jackie DeShannon – What The World Needs Now Is Love

8. Joe Dassin – L Été Indien

9. JOHN TRAVOLTA &  OLIWIA NEWTON  JOHN  – Hot Summer Night

10. Marek Grechuta – Dni, których nie znamy

11. Mireille Mathieu – santa maria de la mer

12. Mungo Jerry – In The Summertime

13. Piotr Szczepanik – Goniąc kormorany

14. Piotr Szczepanik – Kochac

15. Smokey – Living Next Door to Alice

16. Stevie Wonder – I just called to say I love you

17. The Beatles – Let It Be

18. The Righteous Brothers  – Unchained Melody

19. Tom Jones – Shes A Lady

20. VOLARE  – DOMENICO  MODUGNO

21. Mary Hopkins – These were the days

Pozdrawiam🙂 i miłego słuchania.

Domek na ścianie

Ostatnio wybraliśmy się ze Misiem na Car Boot Sale, czyli potocznie po polskiemu Sunday Market. Ja oczywiście z rozbieganymi oczami latałam od stołu do stołu i po drugiej alejce już zaczęła bolec mnie głowa…heh tyle rzeczy, tyle pomysłów a zawsze tak mało czasu. Tej niedzieli niestety mieliśmy go bardzo mało, ponieważ matka natura postanowiła zafundować nam porcje prawdziwej angielskiej pogody L Udało mi się jednak wyłowić parę perełek, które z duma łowczego przytargałam do domku. Najbardziej z takich niedzielnych podróży cieszy się nasza Oliweczka. Dla niej zawsze cos się znajdzie. Bardzo chciałam jej kupić taki wspaniały zestaw edukacyjny do nauki angielskiego z Dora, ale kilka dni wcześniej usłyszałam od mojej 6 letniej damy, „Mamo, Dora to nie umie po angielsku dobrze mówić, bo powinno się to wymawiać tak…..”.Taaaa…wiedziałam, ze kiedyś to nastąpi. Jeszcze troszkę i będzie mnie poprawiać a za parę lat będę korepetycje pobierać od mojej malej nauczycielki ·. Najdumniejsza jestem jednak z zakupu półeczek w kształcie domku na siane. Jak tylko zobaczyłam ten śliczny mebelek, wizja jego końcowej wersji zawisła mi przed oczami i musiałam kupić.

 

Zanim przystąpiłam do mojego przeobrażenia, przestudiowałam wszystkie moje ulubione stronki dziewczyn, które wyczyniają cuda z niczego. Postanowiłam wypróbować farbę w spray Nitro. Okazało się to świetnym rozwiązaniem. Z racji wielu zakamarków i zagięć, pędzel nie zawsze dobrze się sprawdza, a spray tylko psik psik i już! Mam jednak nauczkę, żeby używać maski następnym razem….bólu głowy i mdłości do końca dnia nie mogłam się pozbyć. No cóż….Jak to mówią, cel uświęca środki😉

 

Zupa Cebulowa, czyli co zrobić z niedzielną nadwyżką rosołu: P

Nie wiem jak wy, ale u mnie w domku zawsze gotuje się więcej rosołu w niedziele, niż w ogólę można zjeść. Tak też prostą metodą dedukcji w poniedziałek zostaje mi wspaniała baza na inną zupkę. Taką inną zupką może być na przykład Zupa Cebulowa. Od zawsze myślałam, że zupa cebulowa jest jahhhhhh!!!!! W ogolę nie mogłam sobie wyobrazić jej smaku….aż do czasu, kiedy w pewnego, jesiennego wieczoru u podnóża Tatr, w góralskiej chacie skosztowałam ZUPY CEBULOWEJ…i się zakochałam! Pychota, po prostu coś niesamowitego. Pomimo, iż lubię cebule (nie żebym miała pożerać główki jak jabłka), ale lubię, to nie zdawałam sobie sprawy, że może być taka smaczna. Obiecałam sobie wtedy, że na stale wejdzie do mojego jadłospisu. Niestety Górale przepisu dać nie chcieli, więc metodą prób i błędów próbowałam później uzyskać ten smak. Próbowałam i próbowałam, aż do dzisiaj…..a było to tak: jak zwykle w poniedziałek miałam nadwyżkę rosołową, podjęłam odważną decyzje o zrobieniu Zupy Cebulowej. Na masełku poddusiłam 5 poszatkowanych cebul i doprawiłam. Następnie wlałam szklankę białego, wytrawnego wina i pozostawiłam do duszenia na 5 minut. W międzyczasie wyłowiłam z niedzielnego bulionu wszystkie warzywa i zblenderowałam. Następnie dodałam zmiksowane warzywa do cebuli i wymieszałam. To wszystko wlałam do gorącego bulionu i wymieszałam. Zupka gotowa, ale to jeszcze nie koniec, ponieważ kwintesencją zupy cebulowej są dodatki. W tym wypadku będą to czosnkowe grzanki i tarty żółty ser. Na grzanki można wykorzystać nawet czerstwy chlebek pokrojony w kostkę. Ja użyłam bagietki pokroiłam w kostkę. Na patelnie rzuciłam masełko i wycisnęłam główkę czosnku. Lekko podprażyłam czosnek, po czym rzuciłam grzanki. Z serem żółtym myślałam, ze dałam ciała, bo wysłałam tatę do sklepu po Ementaler, ale nie sprecyzowałam wiec dostałam Cheddar w zamian. Okazało się jednak, iż był to strzał w dziesiątkę  Zupka do miseczki, garść czosnkowych grzanek prażonych na masełku i starty ser Cheddar!! Brak słów…..Cos pięknego. Sama zupa jest tak unikatowa i pyszna z racji odpowiedniego przeszklenia i późniejszego duszenia cebuli w białym, wytrawnym winie. Natomiast połączenie tego z czosnkowymi grzankami i żółtym serem, sprawia, iż czujesz się jakbyś jadła najlepsza babciną zupę. Zdecydowanie ten przepis wszedł do mojego jadłospisu.

Po długiej przerwie i urodzinki Minisi.

Wiem, ze nie było mnie jakieś 100 lat. Tak przynajmniej się czułam jak włączyłam witrynę.  Miałam tyle na głowię, troszkę zmartwień, troszkę przydarzyło-mi-się, ale nie ma, co zanudzać:) Wracając do ….Co w trawie piszczy & Co nowego….Żeby nadrobić wszystkie wydarzenia umieszczę je w kolejności chronologicznej. Jakieś 2 miesiące temu Minisia miała urodzinki, więc nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła torcika urodzinowego · Miałam oczywiście miliony pomysłów w głowię się a końcową wersja narodziła się w ostatniej chwili, kiedy moja okrągła forma lekko się zniekształciła….więc zrobiłam z koła kwadrat!

Jak już wiedziałam jak będzie wyglądać mój prezent urodzinowy, dosłownie i w przenośni, wykorzystałam swoje masy cukrowe i zaczęłam się bawić. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Dominisiu😀