Kolejna bezsenna, ale owocna noc.

Po raz kolejny my dziewczyny(no i Moly) zostałyśmy same w domu, ponieważ chłopcy postanowili popracować :)…w końcu ktoś musi pracować… Po czwartkowych pączusiach, oponeczkach i chruścikach, nie zostało ani śladu, a brak słodyczy w naszej chatce oznacza burze hormonow, a to z kolei do niczego dobrego nie prowadzi. Dla kogoś z boku to może nawet śmiesznie wyglądać. Zaczyna sie od nerwowego wiercenia na kanapie i szybkich spojrzeń w stronę to lodówki tudzież półek, tak jakby coś miało wyskoczyć. Po czym następuje rundka po kuchni zakończona przystankiem przy lodówce, w której i tak nie znajdujemy nic ciekawego, ponieważ nikt i tak nie wie, na co tak naprawde ma ochote. Po 5 minutach spędzonych przed otwartą lodówką, z rozdziawioną buzią, wracamy krokiem szurając0- człapiącym na kanapę i zalegamy na czas dłużej nieokreślony. Niestety to „coś”  nie daje nam spokoju i mimowolnie nasze palce bez komunikacji z mózgiem, zaczynają wyszukiwać inspiracji i przepisów na słodkości. Po około 15 minutach przeglądania bomb kalorycznych, ślinka cieknie nam i zalewa klawiaturę. Zwlekamy sie z kanapy, podwijamy rękawki i zaczynamy kolejną kulinarną przygode.


„Leśny Zagajnik” czyli półkruche ciasto z owocami lasu…ciasto słodkawe, natomiast owoce tak kwaskowate, ze az cierpkie. Dlatego tez obecnosc grubej warstwy cukru pudru jest wrecz wskazana. Kolejny raz mamy przyjemnosc zakosztowac polaczenia doch skrajnych smakow.

Już jakiś tydzień chodzi za mna deser z owocami lasu. Niestety to nie jest sezon na te kwaskowate owocki, wiec zakupiłam mrożone :( . Tak też leżały sobie w mojej zamrażarce i kusiły. Ja natomiast, to nie miałam czasu, to nie miałam weny. Zrobiłam szybciutko półkruche ciasto i wsadziłam na 30 minut do lodówki. W miedzy czasie w mojej, najnowszej i najukochanszej zdobyczy – Bread Maker’ze – włączyłam program na ciasto drożdżowe. Po dzisiejszych gołąbeczkach zostało mi dość dużo farszu – jak zwykle z reszta, bo nigdy, ale to nigdy nie potrafię zrobić na tzw „styk”. Zawsze miałam problemy z proporcjami…ehhh. No wiec przepyszny farsz autorstwa mojego tatusia, trafił do okrągłych bułeczek drożdżowych :) mmm….uwielbiam zapach ciasta drożdżowego. Rozchodzi sie po całym domu i od razu przywołuje ciepłe wspomnienia z dzieciństwa. Rozmarzyłam się…..

2 thoughts on “Kolejna bezsenna, ale owocna noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s