Dalsza zabawa z kolażem, nowe roślinki w rodzinie i wymyślona sałatka.

Uwielbiam swój ogród, pomimo iż dużo brakuje mu do tego jak chciałabym, żeby wyglądał. Ja jako mała ogrodniczka, z pasją i miłością podchodzę do moich małych przyjaciół. Aczkolwiek nie ukrywam, iż bywają miedzy nami ciche dni i dni żałobne. No cóż nikt nie jest idealny. Na chwilkę obecną wszystkie moje pachnące maleństwa mają się dobrze, a ja każdego wolnego ranka (jeżeli oczywiście pogoda dopisuje) wychodzę z kubkiem kawusi na ogródek. Po czym następuje cały rytuał. Robię obchód, żeby sprawdzic czy wszyscy czują się dobrze, pytam jak minęła noc i po raz ‚n zachwycam się wonią. Molly dotrzymuje mi kroku, węsząc to tu to tam. Następnie siadam na ławeczce, zamykam oczy, biorę głęboki wdech, żeby poczuć przesłodki zapach Hiacyntów, pierwszy (najważniejszy) łyk kawy i zaczynam planować dzień. Z racji tego, iż jestem porannym ptaszkiem, jak ja rozkoszuje się porankiem wszyscy jeszcze śpią :) także mam wspaniałe warunki do wysłuchania całego koncertu ptasiego😛

Ciagle zakupuje nowe roślinki bądź nasionka i sieje to tu to tam – w końcu w kupie raźniej :) hahaha..Ostatnio zakupiłam Papiruski (chyba??) do domku, nio i drzewko Czereśni. Na razie moja chuda Czereśnia rośnie sobie w donicy, takiej ogromniastej, a potem jak będzie się dobrze sprawować, pić dużo wody i jeść witamin to dostanie swoją miejscówkę w ogródku.

Wspominałam zapewne już kilka razy jak dziwny jest mój pies, ale chyba zapomniałam dodać, że jest równie upierdliwy. Mianowicie jak po każdej zimie, ogródek warzywny wygląda jak opuszczone przez Boga miejsce, gąszcz, dzicz i tak dalej. Molly z niewiadomych nikomu przyczyn, mając cały ogród do dyspozycji, wybrała sobie właśnie mój ogródek warzywny na swoją kuwetę i co się staram nie mogę jej tego wyperswadować. Z tego też względu musiałam opóźnić mój plan zasiewania warzywek, do momentu zmontowania jakiegoś płotka. Zadania podjął się tatuś, także za niedługo pokaże efekty.

Z jakiś niewyjaśnionych i zapewne tajemniczych przyczyn znalazłam podczas plewienia ogródka warzywnego poziomki samosiejki…taaa…dziwne, co nie?! Teraz grzecznie rosną sobie w glinianych doniczkach. Zostały ujarzmione🙂 taram!!

Byłam wczoraj w sklepie i kupiłam dużo rożnych melonkow, ponieważ je po prostu uwielbiam🙂. Postanowiłam zjeść coś orzeźwiającego, innego, ale i pożywnego. Pomysł na takie połączenie chodził mi już w niedziele po głowie, wiec wcieliłam go w życie i…..i…..i…. pycha . Godne polecenia, także polecam i parę zdjęć, żeby ślinka pociekła, hihihi…

Rozkosze smaków z grillowana piersią kurczaka w roli głównej.

Co jest potrzebene:

  • grillowana pierś z kurczaka (zimna)
  • winogrona ciemne i jasne
  • melon żółty i zielony
  • czerwony grejpfrut
Proporcje dowolne czyli jak kto woli. Wyjątkowość tego zestawienia polega na połączeniu słono-pikantnego smaku kurczaka, ze słodkimi winogronami i kwaśnym grejpfrutem. Melon jest takim elementem dopełniającym. Mniam….chyba mam ochotę na dokładkę :) Miłego dnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s