Przeczytane…Janusz Leon Wiśniewski „Ukrwienia” i „Nigdy i na zawsze” Ann Brashares

Po wielu tygodniach abstynencji lekturowej, w końcu przeprosiłam się ze słowem pisanym. Mamy swoje wzloty i upadki, ale tak chyba musi być inaczej musiałabym zrezygnować z rodziny, pracy w ogóle z całego życia i poświecić się czytaniu wyłącznie. Mam osobliwą skłonność do utożsamiania się z każdą książką, którą czytam. Nie tylko przeżywam losy bohaterów i ich samych co radości, flustracje i smutki przenoszę do świata rzeczywistego. W zależności oczywiście od rodzaju letury czasami benefituje to moje życie a czasami wprowadza niepotrzebny zamęt. Nie potrafie beznamiętnie przeczytać książki, po czym zamknąć na ostatniej stronie, odłożyć na regał i jak gdyby nigdy nic iść zmywać naczynia, rozmyślając co zrobić na obiad. Bywają takie historie, że nie mogę się otrząsnąć przez kilka dni.

Ponadto jak już zacznę książkę, jest wręcz niemożliwe dla mnie, żeby się oderwać. Uczynię to oczywiście, gdyż mam obowiązki, rodzinę, ale nie mogę się wtedy skupić na niczym innym. Kręcę się nerwowo z kąta w kąt. Dlatego jak już przeczytam książkę, musze sobie zrobić kilkudniową przerwę na następną.  Najgorzej jest jak wpadnę w ciąg. Ostatnio w taki trans wpadłam przy okazji zakupu długo szukanej Sagi Ludzi Lodu. Czytałam dosłownie wszędzie; czytałam po nocach, czytałam w toalecie, na przerwach w pracy, o 4 rano przed pracą, w drodze do pracy przyświecając telefonem, ehhh. To jest jak narkotyk, nie jesteś się w stanie oderwać. Jeżeli istnieje coś takiego jak Książkoholizm to ja chyba jestem Książkoholikiem🙂

Tak też jak już wspomniałam, po długiej przerwie, przez przypadek natrafiłam na jednego z moich ulubionych pisarzy, na półce polskiego sklepu. Kto by pomyślał, że będzie sobie tak spokojnie leżeć i czekać az go odnajdę. Mój Ukochany Janusz Leon Wisniewski i jego kolejna wspaniała. Wiem można się znudzić od tego wychwalania no i gusta są różne. Wiele osób krytykuje go za różne rzeczy, ale jak wszyscy dobrze wiemy, że jeszcze się nikt taki nie urodził kto by każdemu dogodził. Mój dziadzia świętej pamięci tak mówił i to jest prawda.

Ja uwielbiam Pana Wisniewskiego za jego kobiecą delikatność i odczuwanie,za Jego romantyczno-tragiczną dusze i naukowo-doswiadczalny umysł. Jego opowiadania, historie, powiastki, opisy czy zapiski są tak prawdziwe w swojej rzeczystej dramaturgii zdarzeń. Zycie jest jak dramat, tyle że czasami jest to tragi-komedia, czasami dramat z mocnym natężeniem romatycznym, ale zawsze jest to dramat.Janusz Leon Wiśniewski właśnie ukazuje nam życie jakim jest, nie skrzywia i nie cukruje dla potrzeb czytelnika. Ponadto ma osobliwą umiejętność dobierania słów, fraz czy też całych skojarzeń w taki sposób, że nie tylko dostarcza mi skrajnych wrażeń, ale i pozostawia w glebokiej refleksji jeszcze długo po. Książki Pana Janusza uczą również pokory, poprzez uzmysłowienie nam jacy naprawde jesteśmy i jakie błędy popełniamy w życiu no i na koniec jak czasami trzeba cierpieć jeśli jest już za późno, żeby naprawić co się stało. Taka też jest kolejna z Jego pozycji „Ukrwienia”.

„Najtrudniej jest spełniać obietnice złożone samemu sobie. Szczególnie te wypowiedziane szeptem lub pomyślane w tajemnicy przed wszystkimi. Nie ma nikogo kto mógłby poczuć się rozczarowany lub dotknięty tym, że ich nie dotrzymaliśmy. Pomijają nas samych i zapominają o naszym sumieniu.”

Książka zaczyna się pierwszym opowiadaniem o noworocznych postanowieniach, która jest notabene tomikiem kilkunastu historii. Każda stosunkowo krótka opowieść zawiera badania naukowe i dane statystyczne, które są w bardzo zgrabny sposób ubrane w metaforyczne bądź dosłowne opisy życia codziennego, jego przemijania i kruchość.  Gorąco polecam tą pozycje.

Jak już wspomniałam wcześniej, że na książkę pióra Pana Wisniewskiego natrafiłam w małym, polskim sklepiku, przykuła moja uwage jeszcze jedna książka. Mianowicie „Nigdy i na zawsze” Ann Brashares. Musze się przyznać bez bicia, że jestem również fanka rożnego rodzaju lektury o tematyce mistyczej, ezoterycznej czy też wampirycznej. Uwielbiam również mitologie w każdej postaci. Nie jestem w stanie wyjaśnić tej fascynacji, pewnie jakieś naleciałości z poprzednich żyć. Reinkarnacja – to jest własnie tematyka owej książki autorstwa Pani Brashares.

CZASEM MIŁOŚĆ TRWA DŁUŻEJ NIŻ ŻYCIE Żyję od ponad tysiąca lat. Umierałem niezliczoną ilość razy. Zapomniałem, ile dokładnie. Zakochałem się i moja miłość trwa nadal. Ciągle szukam swojej ukochanej

Historia Daniela i Lucy, bądź Sophie czy tez Constace, ukazuje jak wędrówka duszy i jej usilne pragnienie połączenia się ze swoją drugą polówką potrafi przetrwać tysiące lat, wiele okropnych żyć i okrutnych śmierci. Najciekawszy i jak ja osobiście uważam najbardziej inspirujący jest fakt, iż istnieją ludzie tacy jak Daniel. Istnieją w rzeczywistości. Są to ludzie, których dusze obdarzone są Pamięcią swoich przeszłych żyć. Jedna z takich najsłynniejszych osób jest Santi Dewi.  Ta historia jest uważana za jeden z najbardziej udowodnionych przypadków reinakrnacji w dziejach ludzkości. Zdaniem Mahatma Gandhi’ego był to tostuprocentowo dowiedziony i nie pozostawiający cienia wątpliwości fakt powtórnych narodzin. Nie będę się teraz o tym rozpisywać, ale zainteresowanych zapraszam  do zapoznania się z historia – warto!

Wracając do książki Pani Brashares, która musiała spędzić dużo czasu studiując proces, dowody i historie reinkarnacji, gdyż w ten piękny wątek miłosny wplata wiele faktów. Jeżeli chodzi o techniczno-wątkową stronę książki, to napisana jest ona dwutorowo. Z jednej strony poznajemy kolejne życia Daniela, począwszy od pierwszego wcielenia, a z drugiej wspólne losy Daniela i Lucy w czasach współczesnych.  Autorka potrafiła bardzo płynnie przepleść te dwa wątki ze sobą, także nie miało się wrażenia odrywania z każdego wątku co chwile. Ponadto można znaleźć kilka gatunków, nie jest to tylko romansido dla spragnionych, kobiecych serc. Jest ta dość obszerny i opisowy element historyczno-geograficzny oraz akcja i duża doza dramatu. Pomimo, iż fabuła przypomina mi książkę „Upadli” Kate Lauren. Jest dość duże podobieństwo, ale przecież nie każda książka może być orginalna i niepowtarzalna od deski do deski. W końcu „Mistrza i Malgorzaty” drugiego nie bedzie. Pomimo to gorąco polecam tą książkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s