Przeczytane – „Jane Eyre” Charlotte Bronte

Z rumieńcem na mych śniadych licach i niespokojnym sercem, przewróciłam ostatnią stronę „Jane Eyre”. Jeszcze długo po przeczytaniu siedziałam i myślałam – tak właśnie czuje się po przeczytaniu dobrej książki. Jak już wspomniałam wcześniej ja nie czytam książek, tylko je przeżywam. Fizycznie odczuwam każde słowo, uniesienie czy też reakcje narratora, chociaż przyznam, że czasami nie mogę się doczekać co ma nastąpić, iż  z niemałym zdenerwowaniem przelatuje przez opisy, które czasami traktuje jak przeszkody na drodze. Nie poradze nic na moją niecierpliwą czytelniczą ciekawość.

Charlotte BronteCharlotte Bronte

Wracając do książki i jej kontekstu…

Powieść rozgrywa się na początku XIX wieku w Anglii. Bohaterką jest tytułowa Jane Eyre, której dzieciństwo nie było usłane różami. Jako dziecko poczęte z zakazanego związku, musiała niestety gorzko płacić za grzechy swoich rodziców. Piętno to ciągnęło sie za nią przez wiele lat, poczynając od wczesnych lat dzieciństwa, kiedy to wzięta pod opiekę wujostwa, traktowana była w sposób brutalny i upadlający. Nie mogąc wyprzeć się poczucia własnej wartości, Jane nie pozostawała bierna gdy ją upokarzano i karcono. Po odesłaniu jej do szkoły dla sierot, poznaje brutalność świata zewnętrznego. Jako osiemnatoletnia wykształcona i dobrze ułożona Panna, znajduje prace jako nauczycielka młodej francuzki Adele, w starym angielskim dworze. Tam poznaje przyjaznych jej ludzi i zaznaje dużo życzliwości. Po raz pierwszy czuje się szczęśliwa i szanowana. Jane jednak nie zaznaje spokoju. Jest jak dziki ptak , z natury pogodna i pogodzona z losem, z drugiej strony jednak pełna gorących pragnień poznawania wielkiego świata i ludzi. Sielankowe życie Panny Eyre jednak zmienia się gdy w dość niefortunny sposób poznaje Pana Rochester, jak się niebawem okazuje jej pracodawce i właściciela dworu w którym mieszka.  Niepozorna postać naszej tytułowej bohaterki, intryguje jednak Pana Rochestera, iż ten postanawia dłużej zabawić we swych włościach. Z odczuciami Jane zaczyna się dziać coś dziwnego, coś co nie znała do tej pory i z czym nie potrafi sobie poradzić.  W do niegdyś opustoszałym dworze zaczyna tętnić życie. Jednakże piękny dwór kryje swoją mroczną tajemnice, o której Jane dowiaduje się w bardzo dotkliwy sposób.

Dalsze los młodziutkiej guwernantki toczą się wartka akcja i w sposób nie do przewidzenia przez czytelnika. Po drodze czyha ją i Nas tyle emocji, iż nie pozwala to na spokojne odłożenie książki.

Czytając książkę jak zwykle kreowałam sobie każdą postać w głowie i oczyma mojej wyobraźni oglądałam film. Im ciekawsza postać tym bardziej wczuwam się w jej sytuacje. Główne postacie tej książki nie tylko są bardzo ciekawe pod względem swoich osobowości jak i sprzecznych z nimi decyzji, ale i pod względem wzajemnych relacji.

jane eyre

Bardziej jednak niż tytułową bohaterkę zaintrygowała mnie postać Pana Rochestera. Człowieka stanowczego, surowego, zimnego i mocno ukierunkowanego, ale jak się okazuje później będącego wręcz odwrotnością samego siebie. Jego liczne manipulacje, wynikające z obawy przed odrzuceniem, samotnością, doprowadzają do tragicznego końca, ale nie zakończenia :)

Wizerunek Edwarda Rochestera zmieniał się jednak w mojej wyobraźni wraz z odczuwaniem Jane, która okazała się być całkiem postacią również. Szlachetna, czasami naiwna oraz chłonąca jakiekolwiek oznaki czułości, jak gąbka.

Nie tylko intrygujące osobowości postaci sprawiły, iż powieść czyta się z zapartym tchem, jak i złożoność ich relacji, sprawiał, ze pozostawałam niespokojna przez cały czas.

Konwersacje, monologi te wypowiedziane i te przemilczane, w swej  sprzeczności denerwowały, a nawet czasami irytowały, aż chciałoby się wejść w stronice, potrząsnąć ramionami i wykrzyczeć „powiedz jej, powiedz!!”. Tyle emocji podczas jednej rozmowy sprawiały, iż  fizyczne się męczyłam.

Nie zdążyłam dobrze wrócić do rzeczywistości, jak godzinę później już siedziałam z pilotem i kubkiem kawy gotowa zobaczyć film….. niecałe 2 godziny później, siedziałam na tym samym krześle, z tym samym pilotem i kubkiem kawy, ale szkoda że nie widzieliście mojej twarzy. Wyraz niesmaku i gorycz rozczarowania malowały sie na niej tak wyraźnie, iż moja córeczka która weszła do pokoju w tym czasie myślała, że się w coś uderzyłam, KATASTROFA!!

Wszystko to co opisałam wcześniej, co mnie zachwyciło, porwało, zaintrygowało, w filmie nie było nawet w ilościach śladowych. Postacie były płaskie i bez wyrazu a magia ich uczucia, była pospolita i mało ciekawa. Nawet nie chce mi się pisać jak zły ten film był, bo zaczynam się denerwować :( Także moje kochane mole książkowe, jeżeli ta pozycja jest przed wami, to szybciutko do księgarni bądź biblioteki biegnijcie w te pędy i mogę wam tylko pożyczyć milego czytania:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s