Dzień pełen wrażeń – Zabawna Farma i Ferrari Experience

Był piękny niedzielny poranek i na dodatek wszyscy mieliśmy wolne, a nie często się to zdarza ostatnio. Siedzieliśmy na kanapie i zastanawialiśmy, co by tu zrobić. Nagle Sławek sobie przypomniał, że zostało mu tylko parę tygodni do wykorzystania prezentu gwiazdkowego. Na dodatek już dawno temu obiecaliśmy naszej Oliwce, ze zabierzemy ja na farmę. Niestety z racji najokropniejszej na Świecie pogody, nie było wcześniej takiej możliwości. Tak wiec Sławek odbył dość długą rozmowę telefoniczną, podczas której Ja i Olcia zdążyłyśmy się ubrać i zwarte i gotowe wyruszyliśmy w drogę.

 

O ile mnie pamięć nie myli, ostatni raz byliśmy na tej farmie 2 lata temu. Tak zapadła ta wycieczka naszej Oliweczce w pamięć, iż raz po raz wspomina o niej i namawia, żeby się tam wybrać. Tak tylko szybko wyjaśnię, iż owa farma to nic innego jak gospodarstwo na wsi ze wszystkimi typowymi zwierzątkami. Jest ich oczywiście o wiele więcej niż na normalnej farmie. Można brać udział w karmieniu maluszków, bądź dorosłych oraz można się z nimi pobawić. Oczywiście nie ze wszystkimi, nasza zabawa z jedną kózką zakończyła się na wpół zjedzonym paskiem od sukienki. Ponadto jest mała kawiarenka/bar, plac zabaw i taki mały play-ground pod zadaszeniem. Generalnie rodzinna atrakcja głownie skierowana do maluczkich J Farma sama w sobie nie należy do najlepiej zadbanych, ale widać ze zwierzęta są dobrze traktowane i chowane. Ciekawa jestem ile czasu potrzeba, żeby w Polsce powstały takie gospodarstwa. Biorąc pod uwagę jak dba się o rozwój rolnictwa w Polsce, już całkiem niedługo😦

 

Wracając do naszej zabawnej farmy, postanowiliśmy tam się wybrać po drodze do Silverstone. Oliweczka oczywiście była tak podekscytowana, ze nie wiedziała gdzie ma biec najpierw. Ja przyznam szczerze, ze tez się dobrze bawiłam. Niektóre zwierzaczki są takie śmieszne, a kozy to bija rekordy śmieszności. Szkoda, ze nie nagrałam, jak jedna drugiej podjada ucho, albo jak robią pozy tak zabawne, ze nie można się nie rechotaćJ Trzeba jednak bardzo uważać, bo ledwo się zbliżyliśmy to kilka pyszczków zaczynało wyciągać szyje, żeby dobrać się do naszych, jakże smakowicie wyglądających ubrańJ Smacznego kozki:Phahaha

Także ubawiliśmy się po pachy z kozami, pogłaskaliśmy małe cipciaczki-kuczaczki, nakarmiliśmy kaczuszki słomą, pogulgotaliśmy puszyste króliki i chomiki z wytrzeszczem oczu J . Później Oliweczka pojeździła na koniku, dostała medal J i zobaczyliśmy największego konia na Świecie….Naprawdę był ogromny. Potem odpoczęliśmy na kocyku zajadając się lodami i wyruszyliśmy dalej.

 

Kolejnym punktem naszej podroży był tor Formuły 1 Silverstone. Owym wspomnianym prezentem gwiazdkowym był bilet na Ferrari Thrill Experience. Silverstone to nie tylko tor, ale płynnie działająca organizacja. Organizują miedzy innymi extremalne przeżycia dla fanów szybkiej jazdy. Bilet uprawnia Cię do 20 minutowego Brief’u z instruktorem oraz 3 okrążen, jednym z Super-aut, po torze Silverstone (z instruktorem obok oczywiście). Biorąc zamiłowanie mojego Slawusia do sportowych samochodów i F1, ten prezent wydawał się idealny…..Nie pomyliłam się

W drodze powrotnej wstąpiliśmy na giełdę antyków w rozsławionym Woodstock, a potem już prościutko do domku. Byliśmy tak zmęczeni, ze tylko Sławek nie zasnął, (bo jako kierowca oczywiście nie mogli..ta)

Miłego dniaJ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s